Nóż, mój przyjaciel doli i niedoli

Czyli jakie modele noży towarzyszyły mi przez ostatnie 15 lat działalności terenowej.

                Rozpoczynając swoją przygodę z szeroko pojętym outdoor-em ( czytaj po prostu SZWĘDACTWEM ), zawsze towarzyszył mi nóż. Przez ostatnie wiele lat dokonywałem wielu zmian w tym zakresie, chodź przyzna, nie mam jeszcze idealnego noża, chodź  mam go na oku.

                Na samym początku była , harcerska finka ! Był to rok 2004 i niestety takie rzeczy jak allegro i Internet były tylko od święta, jak w zakładzie pracy Taty nie było szefostwa. Wtedy można było na chwilę siąść za komputerem, i odpalić pewien portal aukcyjny i poszukiwać wymarzonego ekwipunku. Była to standardowa finka harcerska ZHP , z syntetyczną rękojeścią oraz pochwą z syntetycznej skóry. Powiem szczerze że przywłaszczyłem sobie ją od brata. Był to nóż średnio udany , ostrze twarde , ciężko się ostrzyło oraz wykruszało się na krawędzi tnącej. Syntetyczna pochwa łatwo łapała wilgoć. Ale mimo to towarzyszyła mi na samym początku outdoorowo-strzeleckiej przygody , i niestety podczas jednego z bardziej cięższych marszów w strzelcu , została zgubiona…. Szkoda, bo mimo tandetności samego noża, nauczyłem się prawidłowo ostrzyć nóż na kamieniu szlifierskim. Sam kształt klingi noża uważam za wystarczający do MOJEJ działalności terenowej.

Victorinox Outrider, to był przeskok jakościowy ! Który dostałem na 18 urodziny i towarzyszy mi do dziś dnia J Ulubiony nóż na wszelkie wyjazdy trekkingowe oraz do noszenia na co dzień. Vicka zawsze noszę jako uzupełnienie większego noża , Vickiem o wiele lepiej przygotowuje się kanapki czy  wykonuje się precyzyjne czynności niż np. Glockiem 78 czy KaBarem USMC.  Można to robić większym nożem , ale po co się męczyć? Podczas szybkich trekkingów, lub wyjazdów gdzie musze zabrać naprawdę mało rzeczy, jest to jedyne ostrze w moim ekwipunku. Są jeszcze scyzoryki firmy WENGER , ale nigdy nie miałem okazji ich używać ich w terenie , tak że  nie wypowiadam się w tej kwestii.

Sztylet wojskowy GLOCK 78. Gdy działalność w organizacji strzeleckiej, pochłaniała sporą ilość wolnego czasu. Rozglądałem się za dobrym niedrogim nożem taktycznym , wybór padł na Glocka 78. Solidny kawał stali , z bardzo solidna klinga wraz z fajną pochwą. Mimo początkowego zachwytu, nóż w terenie spisywał się co najwyżej średnio… Ciężko było zrobić nim podstawowe czynności w obozie, niestety nóż stworzony do WALKI, nie działalności terenowej. Fajnym pocieszeniem w tym nożu jest fakt, że za pomocą jelca można otworzyć butelkę np. z wodą mineralną lub złocistym napojem.

Sztylet wojskowy wz.98. Z tym sztyletem spotkałem się pierwszy raz w wojsku, ogólnie nie zrobił na mnie jakoś większego wrażenia niż Glock 78. Jedyne co w tym sztylecie przykuło moją uwagę, to fakt że dzięki specyficznej sprężynie ( która utrzymuje nóż w pochwie) można ten sztylet cicho schować np. prowadząc zasadzkę, nie informując wszystkich wokół, że właśnie nóż schowałeś. Niestety schowanie w cichy sposób noża Glock 78, wymaga trochę treningu i cierpliwości. Subiektywnie wydaje mi się, że jest wykonany z gorszych materiałów niż jego austriacki  odpowiednik, kształt, wykończenie też jest gorsze ( sam nóż potrafił zajść rdzą od samego wożenia w bagażniku , gdzie Glock musiałby być schowany mokry do pochwy żeby zajść rdzą). Posiadałem egzemplarz bez piły, sprzedałem bez większego żalu. Chodź po latach uważam że fajnie prezentował by się na półce.

Nóż Ka Bar USMC. Lata służby wojskowej leciały, nadal poszukiwałem dobrego i solidnego noża. Moje zainteresowania skierowały się w kierunku Ka Bara, głównia typu Bowie oraz fakt użytkowania tego noża od czasów II wojny światowej przez USMC, tylko zachęcały do nabycia. Kupiłem, zabrałem w teren i znów się trochę rozczarowałem…. Klinga o wiele lepiej dawała sobie radę niż strikte bojowe klingi Glocka 78 czy Wz.98, ale do ideału było nadal bardzo daleko. Masywność ostrza oraz jego wielkość, zachęcały do cięższych prac, i można było naprawdę ciężkie zadania tym nożem wykonać, paru metrowa brzoza z grubym pniem nie miała szans na jednym z szkoleń. Długość która podczas ciężkich prac pomagała , podczas przenoszenia była utrapieniem. Stal z którego nóż był wykonany (węglowa), bardzo łatwo nadawała się do ostrzenia. Co pomagało w utrzymaniu noża w dobrej kondycji. Ka Bar był pewnym przełomem, ale nadal do idealnego noża terenowego trochę mu brakowało.

Mora. Mora jaka jest każdy widzi. Gdy pierwszy raz zobaczyłem Morkę , nóż nie zrobił na mnie absolutnie żadnego wrażenia. Kupiłem model Mora Companion za 35-40 pln, zabrałem w teren, i byłem zdumiony współczynnikiem ceny – jakość – możliwości J Jedyną wadą tego noża to brak full tang-u, kiedy kupowałem swój nóż. Aktualnie w produkcji znajduje się Mora Full Tang, pod nazwą Mora Gaberg, ale cena dochodzi do 300 zł. Ale mimo tego, uważam że noże Mora, niezależnie od wersji, są godne polecenia. Dobra jakość , dobra stal , głownia z ostrzem typu skandynawskiego. Jest to przepis na dobry nóż, i noże Mora dobre są. Gdziebyście nie zapytali, jaki kupić tani i dobry nóż na początek, tam na pewno w odpowiedział pojawi się słowo Mora.

Manly Patriot. Bułgarska firma do niedawna była mi całkowicie nieznana. Uświadomił mnie kolega z wojska, który bardzo lubi niszowe konstrukcje. I taki właśnie jest Manly Patriot! Bardzo ładne wykonanie , ascetyczny design dobra stal i przystępna cena. Oto przepis jak zaistnieć w branży nożowej. O popularności produktów świadczy fakt, że większość produkcji idzie na rynek USA. Aktualnie nie posiadam tego noża, ale noszę się z zamiarem kupna jako swojego podstawowego noża terenowego. Po kształcie głowni oraz użytej do produkcji stali, wnioskuje że będzie to nóż który dobrze spełni swoje terenowe zadania. Nie będąc przy tym nożem dużym i ciężkim w noszeniu.

Nożyki EDC

Przez pewien okres czasu nosiłem noże w swoim EDC , foldery miałem dwa, noże które łącznie nosiłem prawie 8 lat, ale kiedy jeden i drugi zgubiłem. Doszedłem do wniosku że noże EDC mnie nie lubią, i poszły sobie szukać nowego właściciela. A do kieszeni zawitał Vicek wraz z smyczą, żeby wolnością się zbytnio nie zachłysnął.

Pierwszym nożem EDC, był CRKT M21-02 G10. Malutki zgrabniutki , solidnie wykonany nożyk , z ciekawym systemem otwierania który okazał się być jego największą słabością. Nożyk w codziennym lekkim użytkowaniu sprawdzał się zadowalająco , chodź nie idealnie. Zaletą tego noża było bardzo solidne wykonanie rękojeści oraz główni , dzięki czemu podważenie czy rozwarcie jakiś niezbyt dużych przedmiotów nie stanowiło problemu. Solidny nóż. Największą bolączką był mechanizm blokowania ostrza , który był bardzo wrażliwy na wszelkiego rodzaju piasek. I przez to właśnie, nigdy nie brałem tego noża w ciężkie wypady terenowe.

Drugim nożem EDC, był Spyderco Military Combo. Nóż który cały czas mi się podoba, ma swój niepowtarzalny design. Naprawdę dobra stal , tylko ostrze typu Combo utrudniało ostrzenie noża oraz wymagało większej dbałości o czystość ostrza. Za to ostrze Combo znakomicie radziło sobie z cieciem wszelkich tkanin oraz linek. Jako nóż EDC właśnie Spyderco Military sprawdził się najlepiej. Niestety cena jaką trzeba dać za całkiem nowy nóż, jest naprawdę znaczna. Swój egzemplarz zakupiłem z drugiej ręki, za rozsądne pieniądze. Prosty i intuicyjny system otwierania i zamykani, był tylko dopełnieniem dobrej konstrukcji. Mankamentem była syntetyczna rękojeść, bez metalowych wstawek. Przez co lekkie podważanie, mogło uszkodzić rękojeść. Ale i ten nóż niestety udało mi się zgubić , a to bardzo bolało. Najbardziej portfel.

Takie moje krótkie przemyślenia na temat noży jakie używałem i używam.

~Bart

#SielesiaSurvival  #OutDoorKnifle #Victorinox #Glock #Wz.98 #Mora #Manly #CRKT #Spyderco

%d blogerów lubi to:
search previous next tag category expand menu location phone mail time cart zoom edit close